Wpisy

  • środa, 09 listopada 2011
    • Jaki jest polski design? Poszukiwacze zaginionego stylu

      Pierwszym bodaj wzorem dla świata rodem z polski była tzw. plica polonica, do dziś element kultury reggae w nieco rozdrobnionej formie. Potem mogło być już tylko lepiej.

      Polaków odróżniało średniowieczu od sporej większości sąsiadów to, iż zaczęli budować miasta w sposób designerski w oparciu o urbanistykę z rzadkim jak na owe czasy rozmachem. Kraków zachwyca do dziś swym planem przestrzennym. Nawet zapyziałe miasteczka na Mazowszu, takie jak Warszawa lokowano wzorcowo i planowo na niemieckim prawie. Miasta posiadały oprócz świetnych planów przestrzennych, trudnopalną zabudowę (ognioodporne stropy, attyki, szerokie ulicy, wodociągi). To świetny przykład jak bardzo dobre projektowanie się opłaca. Zarazy, pożogi, wojny i fanatyzmy omijały ten kraj . Mieszkańcy Rzeczpospolitej, mimo ogromnej wielokulturowości tworzyli wyczuwalny styl, świadczący o dużym poczuciu własnej wartości. Charakteryzowało ich zamiłowanie do porządku, solidności, elegancji, form mocnych, acz nie ociężałych. Upadek zaczął się od szwedzkiej fascynacji naszą sztuką użytkową, także ludową, potem przyszli inni pasjonaci i wandale. Znikł kraj, ale nie kultura.

      1904 Karol Tichy - Krzesło na dobry początek

      To nie przypadek, że polski współczesny design narodził się w Galicji. Kraków najbardziej zachował ślady fantastycznego wzornictwa przodków, pomimo pracowitości zakompleksionych Austriaków w ich niszczeniu i rajców durniów burzymurków. Zaczęło się jak zwykle od architektury, która jest wołem pociągowym sztuki użytkowej. Prawdziwy bum na polskie wzornictwo zainicjował Witkiewicz i świetni cieśle z Podhala, dzięki którym powstał styl zakopiański. Było to połączenie góralskich wzorów z elegancją polskiego dworku. Zakopianizm padł ofiarą własnego sukcesu, gdy próbowano go wylansować jako styl narodowy, co było pomysłem gargamelicznym. Wybornym projektantem wnętrz był również Wyspiański. Wzorem ruchu Arts & Crafts zaczęły powstawać stowarzyszenia: Towarzystwo Polska Sztuka Stosowana i Warsztaty Krakowskie. Być może moda na polskie wzornictwo też pomogła w odzyskaniu niepodległości. Dzięki świetnemu rzemiosłu i wspomnianym organizacjom, przyszły potem pierwsze sukcesy na Międzynarodowej Wystawie Sztuk Dekoracyjnych i Nowoczesnego Przemysłu w Paryżu 1925r.

      20-to lecie międzywojenne było moim zdaniem niezwykłym okresem rozkwitu polskiego designu. Dobry mecenat państwa widać po niesamowitym projekcie PeWuki - otwartej w 1929 roku. Dzięki sprawnej poznańskiej administracji zrealizowano w rekordowym czasie wystawę na miarę światową, promującą świetne już wówczas wyroby krajowe i napędzającą rodzime wzornictwo i przemysł. Zrozumienie to, widać również w projekcie Zamku Prezydenckiego w Wiśle, zachwycającego nie tylko architekturą, ale i wnętrzami, oraz kapitalnymi modernistycznymi meblami, których nie powstydziłby się Bauhaus. W 1926 w Warszawie powstaje Spółdzielnia Artystów ŁAD imponująco prosperująca firma dizajnerska o ogromnym dorobku. Budowane są nowe miasta portowe i całe okręgi przemysłowe. Przemysł docenia wzornictwo. Jego wyroby są innowacyjne: Samoloty, lokomotywy, transatlantyki, samochody, motocykle, meble, porcelana, szkło itd. - na najwyższym poziomie. Niektóre wzory są naśladowane przez świat do dziś np. aerodynamiczna bryła parowozu Pm 36. Kraj zaczął nabierać swoistości i silnego charakteru. Nawet wojnę mogli wygrać. Kto mógł wtedy przypuszczać, że alianci okażą się szujami bez mózgu i charakteru.

      50 lat okupacji, to bardziej lub mniej mroczny czas. Gubernator Frank "ozdobił" środek Wawelu i podarował Polakom Auschwitz. Za regencji Bieruta, nasz dizajn w obozie był najlepszy np. Pałac Kultury w Warszawie jest z tych wszystkich koszmarków Stalina najbardziej udany. Za namiestnika Gomółki, też brylowaliśmy w demoludzie. W latach 60-tych odrodziło się na nowo wzornictwo i nawet architektura odżyła. Wujaszek Gierek zabił Republikę Ludową długami, wielką płytą, wieś i krajobraz dorżnął "kostką polską". Za to plakat wtedy rozkwitł i latały ładne szybowce. Za jenierała Jaruzelskowo mieliśmy najładniejszy znaczek w komuch-landzie "Solidarność". Przez te lata, najzdolniejszych mordowano, emigrowali, lub wegetowali, zwłaszcza po studiach.

      http://grafik.rp.pl/grafika2/114407,125605,9.jpg

      1999 Paweł Grunert fotel SIE 15 - (Chopin na chwilę wyszedł z tej wierzby)

      W 89 los znowu dał niepodległość. Rodacy zawsze świetnie nadawali formom ciężkim i muskularnym lekkości i elegancji. To pewnie nie przypadek, że tylu stylistów karoserii rodem z polski zatrudnianych jest w renomowanych firmach samochodowych i nawet mamy Leoparda. Znowu brylujemy na wystawach światowych niebanalnymi pawilonami i ich zawartością (Hanower, Aichi, Saragossa, Szanghaj). Architektura odżyła, nawet pojawiły się dobre kościoły! Doskonale np. świadczy o kulturze, rewitalizacja niemieckich starówek w dobrym stylu, których okupant i "alianci" nam podarowali na połowie obecnego terytorium. Najbardziej rzutcy przedsiębiorcy zaczęli rozumieć fundamentalną rolę dizajnu w kapitalizmie i uczą się trudnej sztuki rozmowy ze kreatorami sztuki. Stylu rodzimego niema (może dobrze), za to nawiązania do ludowości przestają być siermiężne. Nic na siłe. Swoistość się tworzy latami spokojnego i kreatywnego życia.

      http://designattack.pl/wp-content/uploads/2011/04/Bartosz_Mucha_DUPORET.jpg

      2008 Bartosz Mucha Duporet bujany Poor Design (idealna odpowiedź na bezrobocie)

      Mnie najbardziej cieszą ogrody na dachach Warszawy (Biblioteka Uniwersytecka, Centrum Nauki Kopernik) oraz na prywatnych domach, np. u producenta dizajnerskiej odzieży ekstremalnej Małachowskiego w Dębowcu (jeden z pierwszych). Świadczy to o znakomitym wyczuciu trendów przyszłości w elitach naszego społeczeństwa, oraz ich potrzebie innowacyjności.

      Biorąc pod uwagę potworne kataklizmy, także krótki czas wolności, tak bardzo potrzebnej artystom użytkowym, uważam design polski za unikalne i wspaniałe zjawisko. Polacy, jesteście urodzonymi projektantami! To prawda, że żyjecie w paskudnie brzydkim kraju (opinia Hollendrów - niestety prawdziwa), ale jako wolni ludzie już zmieniacie go na piękniejszy w niesamowitym tempie. Za 50 lat Polska ma szansę osiągnąć poziom estetyczny II RP. Oby III RP wydawała mniej na administracje i komplikowanie prawa, a więcej na kreację.

      Można szybciej, ale trzeba sposobem - np. wprowadzając podatek od niewykorzystanej powierzchni oświetlonej i grodzenia przestrzeni. Byłaby to najlepsza pomoc państwa w odmienieniu estetycznego i materialnego poziomu życia obywateli oraz dizajnerów. Tu warto być w świecie pierwszym.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Jaki jest polski design? Poszukiwacze zaginionego stylu”
      Tagi:
      Autor(ka):
      marudolf
      Czas publikacji:
      środa, 09 listopada 2011 23:16